Największa manifa w Polsce - GazetaKaszubska.pl

Największa manifa w Polsce

„Wartość człowieka widać dopiero w codziennym i niecodziennym życiu. I człowiek musi cały czas nad sobą pracować”. Te proste ale jakże prawdziwe słowa zapisała pani Danuta Wałęsa w swojej właśnie niecodziennej książce „Marzenia i tajemnice”.
Największa manifa w Polsce Jan Król, polityk, poseł na Sejm X, I, II i III kadencji. Obecnie m.in. wiceprzewodniczący rady nadzorczej Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, członek rady nadzorczej Instytutu Lecha Wałęsy, członek rady głównej BCC.
 
18 marca 2012r.

Kiedy usłyszałem o nominowanych do nagrody radia TOK FM : Danucie Wałęsie, ojcu Franciszku Bonieckim i kapitanie Tadeuszu Wronie pomyślałem sobie jak to pięknie, że tak liberalna rozgłośnia proponuje do swojego dorocznego wyróżnienia osoby o poglądach konserwatywnych /przynajmniej w przypadku pierwszych dwóch, gdyż poglądów p. Wrony na wiele spraw nie znam, chociaż okazał się nie tylko genialnym pilotem, ale też normalnym człowiekiem/. A gdy już dotarłem na uroczystość wręczenia tej nagrody zapytałem sam siebie: któż to będzie tym Primus Inter Pares? I odpowiedziałem sobie oraz siedzącym obok mnie znajomym, że powinna to być Danuta Wałęsa. Ku wielkiej mojej radości tak się właśnie stało. Krzysztof Materna wygłosił piękną laudację na cześć laureatki, w której przewrotnie jej cnoty takie jak: delikatność, urodę, wrażliwość, prawdomówność, szacunek dla pracy, skromność nazwał „wadami” i przeciwstawił je samym „zaletom” jakimi obdarzony jest jej wielki małżonek. I dlatego to ona stworzyła mu oazę w której mógł koncentrować się na sprawach kraju. A sama z ośmiorgiem dzieci pozostawała w cieniu i samotności bez utyskiwania na swój los. O tym właśnie miała odwagę opowiedzieć w cytowanej na wstępie książce, która bije rekordy komercyjne. Sprzedano jej bowiem już prawie 350 tysięcy, co w dobie mediów elektronicznych, spadku czytelnictwa i podwyższonego VAT-u na książki jest wydarzeniem.

Lecha Wałęsy nie było podczas gali. W pierwszym odruchu pomyślałem, że chyba trapi go jakaś zgryzota powodowana zazdrością o aktualną popularność żony. Ale potem uznałem, że był nieobecny, aby nie zajmować kogokolwiek swoją osobą i aby cały splendor mógł spaść na jego wspaniałą żonę. I może w zamian kupi jej w końcu bukiet pięknych róż i przestanie uważać, że kwiaty „przechodnie”, które jej dotąd przekazywał, to nie to samo co dane od siebie ze szczerego serca.

Pani Danuta swoją osobą i książką stworzyła nowy punkt odniesienia w dyskusji o miejscu kobiet w życiu prywatnym i publicznym. Pokazała bowiem, że jedyną drogą kariery dla kobiet nie jest obejmowanie kolejnych stanowisk, nieposiadanie dzieci i życie w wolnych związkach. Prawdziwa emancypacja to partnerstwo wobec mężczyzn z uwzględnieniem różnic, które biorą się z biologii. Niemały więc problem mają feministki z Danutą Wałęsą. Jest przeciw aborcji, nie fascynuje się związkami homoseksualnymi, chce być żoną, matką i babcią. I chce być kochana, głównie przez męża. A mimo to jest tak popularna.

Cieszę się, że nie nastąpił atak ze strony środowisk feministycznych na laureatkę, a wręcz przeciwnie – odniosły się do niej z szacunkiem mimo różnic poglądów. Może to jakiś znak podniesienia debaty w tak wrażliwych kwestiach na wyższy poziom? Jedynie Maria Czubaszek znana ze swego ciętego języka napisała, że po ujawnieniu swoich poglądów na aborcję i związki homoseksualne nie przyznałaby tej nagrody pani Danusi. Okazuje się że pani Maria konsekwentnie woli być „zimną suką” niż „matką Polką”. A szkoda. Przy okazji chciałbym dowiedzieć się w jakim nakładzie sprzedała się jej ostatnia książka „Każdy szczyt ma swój Czubaszek”.

„Jest Pani największą manifą w Polsce” powiedział Krzysiek Materna kończąc swoją laudację. I ja też tak uważam.

Jan Król 18.03.2012.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , ,
 
Komentarze do artykułu: 4 (dodaj własny »):
  1. bolek pisze:

    Jeszcze nikt nie udowodnił, że feministka jest kobietą. Koniec. A pani Danka jest spoko.

  2. Jarek pisze:

    Zgadzam się z tezami autora. Danuta Wałęsowa ma swoje pięć minut i jak mało kto potrafi je wykorzystać.

    p.s. W kwestii formalnej, ksiądz Boniecki ma na imię Adam, a nie Franciszek.

  3. autor pisze:

    Dziekuje za poprawienie imienia ks. Bonieckiego. Znam osobiscie ksiedza Adama. Nawet porozmawialem sobie z nim podczas gali. I nie wiem skad wzial sie Franciszek. Chyba pojawilo sie w mojej podswiadomosci jakies skojarzenie z kard. Franciszkiem Macharskim, z ktorym ks.Boniecki przez cale lata wspolpracowal.

  4. autor pisze:

    A nawiasem mowiac korekta redakcyjna powinna byc czujniejsza.

Dodaj komentarz