Z próżnego i Salomon nie naleje

Gratuluję pomysłodawcom „Gazety Kaszubskiej” i nie ukrywam, że ucieszyłem się z propozycji współpracy. Pisanie cyklicznych komentarzy do zdarzeń politycznych, społecznych i gospodarczych z perspektywy człowieka, który połowę swojego, już nie tak krótkiego, życia poświęcił polityce, w tym przez 12 lat będąc posłem ziemi słupskiej, a więc i przepięknej kaszubszczyzny, to czekające mnie zadanie. Dzisiaj kiedy na politykę spoglądam z boku, gdyż poruszam się w obszarze działalności gospodarczej i społecznej myślę, że mogę z większym obiektywizmem i dystansem odnosić się do spraw angażujących opinię publiczną głównie dlatego, że dotykają spraw konkretnych ludzi.
Z próżnego i Salomon nie naleje Jan Król, polityk, poseł na Sejm X, I, II i III kadencji. Obecnie m.in. wiceprzewodniczący rady nadzorczej Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, członek rady nadzorczej Instytutu Lecha Wałęsy, członek rady głównej BCC.
 
27 lutego 2012r.

Na początek kilka słów o planowanej przez rząd znaczącej korekcie systemu emerytalnego na którą jesteśmy skazani o ile chcemy mieć jakiekolwiek gwarancje wypłaty swoich emerytur na poziomie zabezpieczającym choćby minimum życiowych potrzeb na ostatniej prostej swojego życia.  Propozycje rządu sprowadzają się do wydłużenia wieku emerytalnego do 67 lat zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn. Z tym, że dla kobiet oznacza to dłuższą pracę o lat 7, a dla mężczyzn o 2. Można by powiedzieć, że w ten sposób dokona się akt dziejowej sprawiedliwości, czego wiele środowisk kobiecych domaga się od dawna. Dodatkowo kobiety żyją przeciętnie o siedem lat dłużej od mężczyzn. Więc o czym tu dyskutować skoro wszystkie wyliczenia wskazują, iż państwa nie będzie stać na wypłatę, choćby na obecnym poziomie emerytur dla starzejącego się społeczeństwa? A jednak dyskutować warto szczególnie dlatego, że aż 80% respondentów mówi NIE na taką propozycję. Przy tej skali sprzeciwu żaden demokratycznie wyłoniony rząd nie jest w stanie takiej zmiany przeprowadzić.

Przy mojej demokratyczno-liberalnej optyce oglądu spraw publicznych najlepiej byłoby gdyby ludzie sami zadbali o swoją starość. Realizm podpowiada mi jednak, że jest to niemożliwe. Więc cóż pozostaje rządowi? Uelastycznić zapowiedzianą propozycję. Utrzymując jako zasadę wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat wprowadzić prawo do wcześniejszej emerytury po przepracowaniu np. 40 lat. Wówczas oczywiście byłaby odpowiednio /istotnie/ niższa. Nie do odrzucenia zupełnie jest tez propozycja PSL-u aby powiązać wiek emerytalny kobiet z ich dzietnością. A dzieci brak nam ogromny. Oczywiście wydłużenie wieku emerytalnego winno być powszechne, a więc obejmować i służby mundurowe i rolników.

Przytaczane  są różne argumenty nakazujące przeprowadzenie tej niepopularnej decyzji. Są wśród nich i te mówiące o wydłużeniu życia i te o nie zastępowalności pokoleń /w 2050 roku będzie nas 35 milionów/ i te o solidarności społecznej. Ale główny powód tkwi w tym, że brak kasy. A „z próżnego i Salomon nie naleje”. I jeżeli chcemy uniknąć greckiego scenariusza to musimy pogodzić się, że prawa do emerytury nabędziemy w późniejszym wieku.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , , ,
 
Komentarze do artykułu: 8 (dodaj własny »):
  1. wiki pisze:

    Polacy uznawani są za naród pracowity i pewnie nie jedna osoba życzyłaby sobie pracować jak najdłużej. Obawy wynikają jednak z wymagań pracodawców. Często jest tak, że młodym osobom ciężko jest znaleźć pracę a co dopiero osobie starszej. Dlatego wydłużenie wieku emerytalnego przeraża wszystkich, którzy: szukają pracy i nie mogą jej znaleźć, pracują u jednego pracodawcy już od dłuższego czasu i patrzą z obawą czy na drugi dzień nie otrzymają wypowiedzenia i grono tych osób, które straciły prace w wieku np. 50 lat a pracować muszą żeby otrzymać emeryture, jednak perspektyw brak na dalsze zatrudnienie. Trzeba zaznaczyć, że w Polsce mamy pokoleniowy system emerytur. My, którzy teraz zarabiamy, to de facto zarabiamy na emerytury dla innych. Nie byłoby w tym może nic złego poza tym, że nasz przyrost naturalny maleje. To kto będzie pracował na „moją” emeryturę. Dlatego zgadzam się z panem, że każdy chodź w niewielkim stopniu powinien sam na własną rękę zadbać o swoją przyszłość. I bardzo chętnie będę pracowała nawet i do 70 roku życie, tylko żeby mi dano na to szansę. Koło się zamyka. Słusznie też pan zauważył, że powinien być wybór: wiek emerytalny, a przepracowane lata pracy. Nie jest to łatwy temat, dotyczy wszystkich bez wyjątku…

  2. emeryt pisze:

    A ja się z autorem nie zgodzę, bo uważam, że podnoszenie wieku emerytalnego to tylko sposób na doraźne dopchanie budżetu. Jakie mam szanse otrzymać godną emeryturę, nawet pracując do 67 roku życia? ŻADNE !! ZUS jest na skraju bankructwa, mundurowi w wieku nawet nie 40 lat żyją sobie spokojnie z emeryturą po kilka tysięcy złotych + zarabiają, a zwykli ludzie po 40 kilku latach pracy dostają po 600zł. To jest problem!! A nie wiek emerytalny.

    I panie Janie, pisanie o ostatniej życiowej prostej to troszkę nie na miejscu, bo wychodzi na to, że liczymy na szybkie „odkorkowanie” emerytów. A przecież ludzie potrafią dożyć 80 czy 90 lat, więc na emeryturze mogą spędzić nawet 20 – 30 lat. Im zależy na godnej pensji za przepracowane lata.

    Płacimy drakońskie podatki i składki a w zamian dostajemy wielkie NIC.

  3. w-pawlak pisze:

    Wzorem naszego dzielnego premiera Waldemara Pawlaka, ja na państwową emeryturę nie liczę i odkładam własne środki tudzież inwestuję w dobre wychowanie dzieci, które mnie na starość nie porzucą. ZUS? Ten system umarł i żeby go naprawić, trzeba go zaorać.

  4. Jarek pisze:

    Tylko ignorant nie dopuszcza do siebie argumentów, że wydłużony czas pracy społeczeństwa jest koniecznością. Narzekanie, że nie wiadomo co będzie z ZUS-em za 20 czy 30 lat jest pozbawione racji i bardziej nadaje się dla wróżki niż do debaty publicznej. Puki co, wydłużony okres pracy jakby nie liczył zwiększy ilość środków przeznaczonych na wypłaty, a nie ją zmniejszy!
    Sam od wielu lat mieszkam i pracuję poza granicami Polski w kraju, w którym społeczeństwo może nie z entuzjazmem, ale ze zrozumieniem przyjęło konieczność wydłużenia wieku emerytalnego. Mimo, że należę już do grupy, która musi pracować do 67 roku życia, jakoś nie wywołuje to we mnie przerażenia.

  5. Sławek Kowalczyk pisze:

    Tusk idzie złą drogą. Perfidne jest to, że znalezienie pracy po 50-tce w Polsce graniczy z cudem, a on chce zwiększać wiek emerytalny. Niech znajdzie pracę dla ponad 2 milionów bezrobotnych i 2 milionów przymusowych emigrantów, będzie miał wpływy do ZUSu od 4 milionów osób, naprawdę nic nie trzeba więcej – ZUS będzie miał pieniądze dla wszystkich. Tylko żeby to potrafić zrobić trzeba być kimś, a nie posługując się podwórkową terminologią piłkarską tak bliską Tuskowi – szmaciarzem. Nie sztuką jest zmienić w jakimś rozporządzeniu cyfry 60/65 na 67, to potrafi każdy dureń. I jeszcze Tusk i PO nazywa to „reformą”.
    Przyczyna dlaczego Tusk chce reformę wprowadzić już w tym momencie jest bardzo prozaiczna ale nikt o tym nie mówi, Tusk chce uratować finanse swojego rządu i siebie przed katastrofą – bo żadnego innego sensownego pomysłu na reformowanie finansów publicznych po prostu nie ma. Chodzi o to, że wprowadzenie wyższego wieku emerytalnego już teraz – w tym momencie spowoduje, że przez jakiś czas nie przybędzie emerytów tylko będzie ich z powodów naturalnych ubywać. I to uratuje Tuska i Vincenta Rostowskiego przed katastrofą finansową wynikającą z ich totalnej niemocy.

  6. Sławek Kowalczyk pisze:

    Tymczasem rozwiązanie jest takie proste i oczywiste. Wiek przejścia na emeryturę może być 67, może być nawet 70, ale pod warunkiem, że każdy ma wybór – możliwość przejścia na emeryturę np. w każdym momencie od 60-go roku życia. Jeżeli nie mam pracy i nie mogę jej znaleźć, jeżeli wolę żyć skromniej ale wolę tych kilka może ostatnich lat aktywnego życia przeznaczyć na odpoczynek czy też pomoc przy wychowaniu wnuków, a mam jakieś oszczędności na „czarną godzinę” to niechże mam tą możliwość przejścia na emeryturę np. w 63 roku życia a nie w 67, z mniejszą emeryturą, to mój wybór i moje życie.

  7. poczytnik pisze:

    Dlaczego rząd tak uparcie unika reformy emerytur służb mundurowych i innych grup uprzywilejowanych? Dlaczego „górnicy” (czyli ludzie pracujący w kopalniach, ale nigdy pod ziemią) mają tak dobrze, mogą wcześniej odchodzić na emeryturą, mają potężne w porównaniu do zwykłych wypłaty itd. Przecież tam są ogromne pieniądze! ZUS to złodziejstwo, nie oszukujmy się, przez kilkadziesiąt lat płacimy potworne składki a potem co, kilkaset złotych. Przecież to kpina! Najgorszy fundusz inwestycyjny lepiej te środki zagospodaruje niż ta złodziejska organizacja zwana ZUSem!

  8. KrzzysztofN pisze:

    Autor pisze: Przy mojej demokratyczno-liberalnej optyce oglądu spraw publicznych najlepiej byłoby gdyby ludzie sami zadbali o swoją starość. Realizm podpowiada mi jednak, że jest to niemożliwe.

    Dlaczego niemożliwe panie Janie? Skąd to powątpiewanie w możliwości rodaków? Myślę, że warto rozwinąć tą myśl. Uważam, że jestem w stanie sam odłożyć na swoją emeryturę, dlaczego chce mi pan odebrać taką możliwość?

    A dlaczego nie system kanadyjski?

    http://emerytury.wp.pl/kat,9231,title,Zwiazkowcy-i-pracodawcy-przeciw-kanadyjskiej-reformie-emerytur,wid,12102329,wiadomosc.html?ticaid=1e04f

    Oddajmy ludziom ich los w ich ręce! Na Boga! Przecież żyjemy w postępującym socjalizmie o jakim komunistom się nawet nie śniło….

Dodaj komentarz



Festiwal Filmów Kaszubskich po raz pierwszy w Łebie

30 lipca 2014r. | Drukuj

Festiwal otworzyłam ja, jako Prezes oddziału Zrzeszenia Kaszubsko Pomorskiego, dalsza jego cześć poprowadził współorganizator festiwalu filmów o Kaszubach i w Miszewku, Pan Eugeniusz Pryczkowski.

Zostaliśmy, jako widzowie wprowadzeni w ideę tego przedsięwzięcia i krótki wstęp o prezentowanych na inauguracji filmach.

Pierwszym z nich był krótki, dokumentalny film z lat 60 – tych ukazujący życie i pracę rybaków z przed lat.

Drugim prezentowanym filmem, a właściwie reportażem był film o Kaszubach mieszkających w Kandzie.

Polecam! Film ukazuje, z jaką pieczołowitością pokolenia osadników kaszubskich dbały o język, kulturę, ciekawostką jest fakt, iż to ówczesne pokolenia rozmawiając łamiącym się językiem kaszubskim z domieszką angielskiego cały czas sądziło od wielu, wielu lat, że rozmawiają w języku polskim. Dopiero podarowana książka na urodziny od ojca jednemu z bohaterów filmu ukazała, że jest on Kaszubem … I tak się zaczęły powroty do korzeni, wyjazdy sentymentalne na pomorskie ziemie, zbudowanie w Kanadzie osady kaszubskiej, utworzenie muzeum, odwiedziny polskich Kaszubów.

Była to wielka lekcja patriotyzmu, reportaż obfitował w zaskakujące sceny, chociażby budowanie bram na polach, gdzie takie bramy stawiono właśnie na Kaszubach.

Ciekawostką jest również fakt, że nasi osiedleńcy dostali ziemie, które jak z kalki przypominają nasze Kaszuby, jeziora, oczka wodne wśród lasów świerkowych, dębowych, odżyła również stolarka o charakterystycznych detalach cechująca tylko kaszubskich rzemieślników.

Inicjatorami owego przedsięwzięcia jest nasz Łebianin, Senator Kazimierz Kleina i proboszcz wspomnianej parafii Ks. kanonik Zenon Myszk.

Przyznam się „bez bicia”, ze moja rola była znikoma, ale są już plany, aby w świetlicy Boleniec wyświetlać (a w sezonie są wyświetlane) nie tylko filmy traktujące o Kaszubach, ale te, co powstały w Łebie, również filmy, które lubimy sentymentalnie, abyśmy mogli spotykać się w długie zimowo – jesienne wieczory na projekcjach, podyskutować, przeżyć po raz kolejny film, który utkwił nam w pamięci, chociażby ten z przed lat!

Festiwal Filmów Kaszubskich po raz pierwszy w Łebie

W czasie projekcji patrzałam na reakcję widzów, naszych turystów, miałam wrażenie, że oni oglądają te filmy jak ciekawostkę, to tak jak my oglądamy folklor Górali, Kurpiów.

A tak naprawdę jest to jedno ogniwo, scala nas kraj, nasza historia, nasi wyjątkowi ludzie mieszkający w Polsce i tam za granicą. Bo przecież zawsze będzie gdziekolwiek się znajdziemy płynąc nasza polska krew, fantazja słowiańska, tak jak to zostało ukazana w tym reportażu.

Byłabym niesprawiedliwa, gdybam nie napisała o cudownej osobie o anielskim głosie – Weronice Pryczkowskiej, która przed projekcją filmu zaśpiewała nam hymn Kaszubów Kanadyjskich …po kaszubsku i po angielsku. Dziewczyna ma talent i trzymamy za nią kciuki.

Wielu wspaniałych artystów wywodzi się z Kaszub, myślę, że i ona dołączy do tego grona!

Rośnie nam nowe pokolenia, które promuje naszą ojczystą ziemię warto tu wspomnieć o Danucie Stence, Marcie Żmudzie – Trzebiatowskiej i o wielu pisarzach i poetach, którzy mają tu swoje korzenie.

Zachęcam Państwa do udziału nie tylko w Festiwalu, ale również w projekcjach „Kina pod żaglami „

Jest to na pewno inny rodzaj spędzenia wypoczynku, ale jakże ważny w poznaniu kultury, obyczajów, wspominaniu.

Każda projekcja filmu to wstęp darmowy, można jednak uiścić jakakolwiek opłatę( po projekcji) na rzecz „Kina pod żaglami „ – po prostu na jego funkcjonowanie! Warto.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: redakcja@gazetakaszubska.pl

Czytaj także

Komentarze do artykułu: 8 (dodaj własny »):
  1. wiki pisze:

    Polacy uznawani są za naród pracowity i pewnie nie jedna osoba życzyłaby sobie pracować jak najdłużej. Obawy wynikają jednak z wymagań pracodawców. Często jest tak, że młodym osobom ciężko jest znaleźć pracę a co dopiero osobie starszej. Dlatego wydłużenie wieku emerytalnego przeraża wszystkich, którzy: szukają pracy i nie mogą jej znaleźć, pracują u jednego pracodawcy już od dłuższego czasu i patrzą z obawą czy na drugi dzień nie otrzymają wypowiedzenia i grono tych osób, które straciły prace w wieku np. 50 lat a pracować muszą żeby otrzymać emeryture, jednak perspektyw brak na dalsze zatrudnienie. Trzeba zaznaczyć, że w Polsce mamy pokoleniowy system emerytur. My, którzy teraz zarabiamy, to de facto zarabiamy na emerytury dla innych. Nie byłoby w tym może nic złego poza tym, że nasz przyrost naturalny maleje. To kto będzie pracował na „moją” emeryturę. Dlatego zgadzam się z panem, że każdy chodź w niewielkim stopniu powinien sam na własną rękę zadbać o swoją przyszłość. I bardzo chętnie będę pracowała nawet i do 70 roku życie, tylko żeby mi dano na to szansę. Koło się zamyka. Słusznie też pan zauważył, że powinien być wybór: wiek emerytalny, a przepracowane lata pracy. Nie jest to łatwy temat, dotyczy wszystkich bez wyjątku…

  2. emeryt pisze:

    A ja się z autorem nie zgodzę, bo uważam, że podnoszenie wieku emerytalnego to tylko sposób na doraźne dopchanie budżetu. Jakie mam szanse otrzymać godną emeryturę, nawet pracując do 67 roku życia? ŻADNE !! ZUS jest na skraju bankructwa, mundurowi w wieku nawet nie 40 lat żyją sobie spokojnie z emeryturą po kilka tysięcy złotych + zarabiają, a zwykli ludzie po 40 kilku latach pracy dostają po 600zł. To jest problem!! A nie wiek emerytalny.

    I panie Janie, pisanie o ostatniej życiowej prostej to troszkę nie na miejscu, bo wychodzi na to, że liczymy na szybkie „odkorkowanie” emerytów. A przecież ludzie potrafią dożyć 80 czy 90 lat, więc na emeryturze mogą spędzić nawet 20 – 30 lat. Im zależy na godnej pensji za przepracowane lata.

    Płacimy drakońskie podatki i składki a w zamian dostajemy wielkie NIC.

  3. w-pawlak pisze:

    Wzorem naszego dzielnego premiera Waldemara Pawlaka, ja na państwową emeryturę nie liczę i odkładam własne środki tudzież inwestuję w dobre wychowanie dzieci, które mnie na starość nie porzucą. ZUS? Ten system umarł i żeby go naprawić, trzeba go zaorać.

  4. Jarek pisze:

    Tylko ignorant nie dopuszcza do siebie argumentów, że wydłużony czas pracy społeczeństwa jest koniecznością. Narzekanie, że nie wiadomo co będzie z ZUS-em za 20 czy 30 lat jest pozbawione racji i bardziej nadaje się dla wróżki niż do debaty publicznej. Puki co, wydłużony okres pracy jakby nie liczył zwiększy ilość środków przeznaczonych na wypłaty, a nie ją zmniejszy!
    Sam od wielu lat mieszkam i pracuję poza granicami Polski w kraju, w którym społeczeństwo może nie z entuzjazmem, ale ze zrozumieniem przyjęło konieczność wydłużenia wieku emerytalnego. Mimo, że należę już do grupy, która musi pracować do 67 roku życia, jakoś nie wywołuje to we mnie przerażenia.

  5. Sławek Kowalczyk pisze:

    Tusk idzie złą drogą. Perfidne jest to, że znalezienie pracy po 50-tce w Polsce graniczy z cudem, a on chce zwiększać wiek emerytalny. Niech znajdzie pracę dla ponad 2 milionów bezrobotnych i 2 milionów przymusowych emigrantów, będzie miał wpływy do ZUSu od 4 milionów osób, naprawdę nic nie trzeba więcej – ZUS będzie miał pieniądze dla wszystkich. Tylko żeby to potrafić zrobić trzeba być kimś, a nie posługując się podwórkową terminologią piłkarską tak bliską Tuskowi – szmaciarzem. Nie sztuką jest zmienić w jakimś rozporządzeniu cyfry 60/65 na 67, to potrafi każdy dureń. I jeszcze Tusk i PO nazywa to „reformą”.
    Przyczyna dlaczego Tusk chce reformę wprowadzić już w tym momencie jest bardzo prozaiczna ale nikt o tym nie mówi, Tusk chce uratować finanse swojego rządu i siebie przed katastrofą – bo żadnego innego sensownego pomysłu na reformowanie finansów publicznych po prostu nie ma. Chodzi o to, że wprowadzenie wyższego wieku emerytalnego już teraz – w tym momencie spowoduje, że przez jakiś czas nie przybędzie emerytów tylko będzie ich z powodów naturalnych ubywać. I to uratuje Tuska i Vincenta Rostowskiego przed katastrofą finansową wynikającą z ich totalnej niemocy.

  6. Sławek Kowalczyk pisze:

    Tymczasem rozwiązanie jest takie proste i oczywiste. Wiek przejścia na emeryturę może być 67, może być nawet 70, ale pod warunkiem, że każdy ma wybór – możliwość przejścia na emeryturę np. w każdym momencie od 60-go roku życia. Jeżeli nie mam pracy i nie mogę jej znaleźć, jeżeli wolę żyć skromniej ale wolę tych kilka może ostatnich lat aktywnego życia przeznaczyć na odpoczynek czy też pomoc przy wychowaniu wnuków, a mam jakieś oszczędności na „czarną godzinę” to niechże mam tą możliwość przejścia na emeryturę np. w 63 roku życia a nie w 67, z mniejszą emeryturą, to mój wybór i moje życie.

  7. poczytnik pisze:

    Dlaczego rząd tak uparcie unika reformy emerytur służb mundurowych i innych grup uprzywilejowanych? Dlaczego „górnicy” (czyli ludzie pracujący w kopalniach, ale nigdy pod ziemią) mają tak dobrze, mogą wcześniej odchodzić na emeryturą, mają potężne w porównaniu do zwykłych wypłaty itd. Przecież tam są ogromne pieniądze! ZUS to złodziejstwo, nie oszukujmy się, przez kilkadziesiąt lat płacimy potworne składki a potem co, kilkaset złotych. Przecież to kpina! Najgorszy fundusz inwestycyjny lepiej te środki zagospodaruje niż ta złodziejska organizacja zwana ZUSem!

  8. KrzzysztofN pisze:

    Autor pisze: Przy mojej demokratyczno-liberalnej optyce oglądu spraw publicznych najlepiej byłoby gdyby ludzie sami zadbali o swoją starość. Realizm podpowiada mi jednak, że jest to niemożliwe.

    Dlaczego niemożliwe panie Janie? Skąd to powątpiewanie w możliwości rodaków? Myślę, że warto rozwinąć tą myśl. Uważam, że jestem w stanie sam odłożyć na swoją emeryturę, dlaczego chce mi pan odebrać taką możliwość?

    A dlaczego nie system kanadyjski?

    http://emerytury.wp.pl/kat,9231,title,Zwiazkowcy-i-pracodawcy-przeciw-kanadyjskiej-reformie-emerytur,wid,12102329,wiadomosc.html?ticaid=1e04f

    Oddajmy ludziom ich los w ich ręce! Na Boga! Przecież żyjemy w postępującym socjalizmie o jakim komunistom się nawet nie śniło….

Dodaj komentarz

Z próżnego i Salomon nie naleje

27 lutego 2012r. | Drukuj

Na początek kilka słów o planowanej przez rząd znaczącej korekcie systemu emerytalnego na którą jesteśmy skazani o ile chcemy mieć jakiekolwiek gwarancje wypłaty swoich emerytur na poziomie zabezpieczającym choćby minimum życiowych potrzeb na ostatniej prostej swojego życia.  Propozycje rządu sprowadzają się do wydłużenia wieku emerytalnego do 67 lat zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn. Z tym, że dla kobiet oznacza to dłuższą pracę o lat 7, a dla mężczyzn o 2. Można by powiedzieć, że w ten sposób dokona się akt dziejowej sprawiedliwości, czego wiele środowisk kobiecych domaga się od dawna. Dodatkowo kobiety żyją przeciętnie o siedem lat dłużej od mężczyzn. Więc o czym tu dyskutować skoro wszystkie wyliczenia wskazują, iż państwa nie będzie stać na wypłatę, choćby na obecnym poziomie emerytur dla starzejącego się społeczeństwa? A jednak dyskutować warto szczególnie dlatego, że aż 80% respondentów mówi NIE na taką propozycję. Przy tej skali sprzeciwu żaden demokratycznie wyłoniony rząd nie jest w stanie takiej zmiany przeprowadzić.

Przy mojej demokratyczno-liberalnej optyce oglądu spraw publicznych najlepiej byłoby gdyby ludzie sami zadbali o swoją starość. Realizm podpowiada mi jednak, że jest to niemożliwe. Więc cóż pozostaje rządowi? Uelastycznić zapowiedzianą propozycję. Utrzymując jako zasadę wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat wprowadzić prawo do wcześniejszej emerytury po przepracowaniu np. 40 lat. Wówczas oczywiście byłaby odpowiednio /istotnie/ niższa. Nie do odrzucenia zupełnie jest tez propozycja PSL-u aby powiązać wiek emerytalny kobiet z ich dzietnością. A dzieci brak nam ogromny. Oczywiście wydłużenie wieku emerytalnego winno być powszechne, a więc obejmować i służby mundurowe i rolników.

Przytaczane  są różne argumenty nakazujące przeprowadzenie tej niepopularnej decyzji. Są wśród nich i te mówiące o wydłużeniu życia i te o nie zastępowalności pokoleń /w 2050 roku będzie nas 35 milionów/ i te o solidarności społecznej. Ale główny powód tkwi w tym, że brak kasy. A „z próżnego i Salomon nie naleje”. I jeżeli chcemy uniknąć greckiego scenariusza to musimy pogodzić się, że prawa do emerytury nabędziemy w późniejszym wieku.


Opublikowano w: Komentarze i opinie
Tagi: , , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: redakcja@gazetakaszubska.pl

Komentarze do artykułu: 8 (dodaj własny »):
  1. wiki pisze:

    Polacy uznawani są za naród pracowity i pewnie nie jedna osoba życzyłaby sobie pracować jak najdłużej. Obawy wynikają jednak z wymagań pracodawców. Często jest tak, że młodym osobom ciężko jest znaleźć pracę a co dopiero osobie starszej. Dlatego wydłużenie wieku emerytalnego przeraża wszystkich, którzy: szukają pracy i nie mogą jej znaleźć, pracują u jednego pracodawcy już od dłuższego czasu i patrzą z obawą czy na drugi dzień nie otrzymają wypowiedzenia i grono tych osób, które straciły prace w wieku np. 50 lat a pracować muszą żeby otrzymać emeryture, jednak perspektyw brak na dalsze zatrudnienie. Trzeba zaznaczyć, że w Polsce mamy pokoleniowy system emerytur. My, którzy teraz zarabiamy, to de facto zarabiamy na emerytury dla innych. Nie byłoby w tym może nic złego poza tym, że nasz przyrost naturalny maleje. To kto będzie pracował na „moją” emeryturę. Dlatego zgadzam się z panem, że każdy chodź w niewielkim stopniu powinien sam na własną rękę zadbać o swoją przyszłość. I bardzo chętnie będę pracowała nawet i do 70 roku życie, tylko żeby mi dano na to szansę. Koło się zamyka. Słusznie też pan zauważył, że powinien być wybór: wiek emerytalny, a przepracowane lata pracy. Nie jest to łatwy temat, dotyczy wszystkich bez wyjątku…

  2. emeryt pisze:

    A ja się z autorem nie zgodzę, bo uważam, że podnoszenie wieku emerytalnego to tylko sposób na doraźne dopchanie budżetu. Jakie mam szanse otrzymać godną emeryturę, nawet pracując do 67 roku życia? ŻADNE !! ZUS jest na skraju bankructwa, mundurowi w wieku nawet nie 40 lat żyją sobie spokojnie z emeryturą po kilka tysięcy złotych + zarabiają, a zwykli ludzie po 40 kilku latach pracy dostają po 600zł. To jest problem!! A nie wiek emerytalny.

    I panie Janie, pisanie o ostatniej życiowej prostej to troszkę nie na miejscu, bo wychodzi na to, że liczymy na szybkie „odkorkowanie” emerytów. A przecież ludzie potrafią dożyć 80 czy 90 lat, więc na emeryturze mogą spędzić nawet 20 – 30 lat. Im zależy na godnej pensji za przepracowane lata.

    Płacimy drakońskie podatki i składki a w zamian dostajemy wielkie NIC.

  3. w-pawlak pisze:

    Wzorem naszego dzielnego premiera Waldemara Pawlaka, ja na państwową emeryturę nie liczę i odkładam własne środki tudzież inwestuję w dobre wychowanie dzieci, które mnie na starość nie porzucą. ZUS? Ten system umarł i żeby go naprawić, trzeba go zaorać.

  4. Jarek pisze:

    Tylko ignorant nie dopuszcza do siebie argumentów, że wydłużony czas pracy społeczeństwa jest koniecznością. Narzekanie, że nie wiadomo co będzie z ZUS-em za 20 czy 30 lat jest pozbawione racji i bardziej nadaje się dla wróżki niż do debaty publicznej. Puki co, wydłużony okres pracy jakby nie liczył zwiększy ilość środków przeznaczonych na wypłaty, a nie ją zmniejszy!
    Sam od wielu lat mieszkam i pracuję poza granicami Polski w kraju, w którym społeczeństwo może nie z entuzjazmem, ale ze zrozumieniem przyjęło konieczność wydłużenia wieku emerytalnego. Mimo, że należę już do grupy, która musi pracować do 67 roku życia, jakoś nie wywołuje to we mnie przerażenia.

  5. Sławek Kowalczyk pisze:

    Tusk idzie złą drogą. Perfidne jest to, że znalezienie pracy po 50-tce w Polsce graniczy z cudem, a on chce zwiększać wiek emerytalny. Niech znajdzie pracę dla ponad 2 milionów bezrobotnych i 2 milionów przymusowych emigrantów, będzie miał wpływy do ZUSu od 4 milionów osób, naprawdę nic nie trzeba więcej – ZUS będzie miał pieniądze dla wszystkich. Tylko żeby to potrafić zrobić trzeba być kimś, a nie posługując się podwórkową terminologią piłkarską tak bliską Tuskowi – szmaciarzem. Nie sztuką jest zmienić w jakimś rozporządzeniu cyfry 60/65 na 67, to potrafi każdy dureń. I jeszcze Tusk i PO nazywa to „reformą”.
    Przyczyna dlaczego Tusk chce reformę wprowadzić już w tym momencie jest bardzo prozaiczna ale nikt o tym nie mówi, Tusk chce uratować finanse swojego rządu i siebie przed katastrofą – bo żadnego innego sensownego pomysłu na reformowanie finansów publicznych po prostu nie ma. Chodzi o to, że wprowadzenie wyższego wieku emerytalnego już teraz – w tym momencie spowoduje, że przez jakiś czas nie przybędzie emerytów tylko będzie ich z powodów naturalnych ubywać. I to uratuje Tuska i Vincenta Rostowskiego przed katastrofą finansową wynikającą z ich totalnej niemocy.

  6. Sławek Kowalczyk pisze:

    Tymczasem rozwiązanie jest takie proste i oczywiste. Wiek przejścia na emeryturę może być 67, może być nawet 70, ale pod warunkiem, że każdy ma wybór – możliwość przejścia na emeryturę np. w każdym momencie od 60-go roku życia. Jeżeli nie mam pracy i nie mogę jej znaleźć, jeżeli wolę żyć skromniej ale wolę tych kilka może ostatnich lat aktywnego życia przeznaczyć na odpoczynek czy też pomoc przy wychowaniu wnuków, a mam jakieś oszczędności na „czarną godzinę” to niechże mam tą możliwość przejścia na emeryturę np. w 63 roku życia a nie w 67, z mniejszą emeryturą, to mój wybór i moje życie.

  7. poczytnik pisze:

    Dlaczego rząd tak uparcie unika reformy emerytur służb mundurowych i innych grup uprzywilejowanych? Dlaczego „górnicy” (czyli ludzie pracujący w kopalniach, ale nigdy pod ziemią) mają tak dobrze, mogą wcześniej odchodzić na emeryturą, mają potężne w porównaniu do zwykłych wypłaty itd. Przecież tam są ogromne pieniądze! ZUS to złodziejstwo, nie oszukujmy się, przez kilkadziesiąt lat płacimy potworne składki a potem co, kilkaset złotych. Przecież to kpina! Najgorszy fundusz inwestycyjny lepiej te środki zagospodaruje niż ta złodziejska organizacja zwana ZUSem!

  8. KrzzysztofN pisze:

    Autor pisze: Przy mojej demokratyczno-liberalnej optyce oglądu spraw publicznych najlepiej byłoby gdyby ludzie sami zadbali o swoją starość. Realizm podpowiada mi jednak, że jest to niemożliwe.

    Dlaczego niemożliwe panie Janie? Skąd to powątpiewanie w możliwości rodaków? Myślę, że warto rozwinąć tą myśl. Uważam, że jestem w stanie sam odłożyć na swoją emeryturę, dlaczego chce mi pan odebrać taką możliwość?

    A dlaczego nie system kanadyjski?

    http://emerytury.wp.pl/kat,9231,title,Zwiazkowcy-i-pracodawcy-przeciw-kanadyjskiej-reformie-emerytur,wid,12102329,wiadomosc.html?ticaid=1e04f

    Oddajmy ludziom ich los w ich ręce! Na Boga! Przecież żyjemy w postępującym socjalizmie o jakim komunistom się nawet nie śniło….

Dodaj komentarz