fot. monitoring miejski w Łebie

Jak pokazali policjanci w Łebie, żarty z zamawianiem pizzy pod numerem 112 mają uzasadnienie w rzeczywistości. Spacerujący ulicą Kościuszki mieszkańcy i turyści musieli uciekać w poniedziałek przed pędzącym na sygnale radiowozem dowożącym … jedzenie.

fot. monitoring miejski w Łebie

Radiowóz z przesyłką podjechał do jednego ze sklepów przy deptaku w świąteczny poniedziałek, tuż przed godziną 18. Do pojazdu podeszła kobieta, które odebrała z rąk policjanta pudełko przypominające te, w których serwuje się posiłki na wynos. Pech chciał, że całą sytuację obserwował reporter Dziennika Bałtyckiego. Przechodnie byli zmuszeni szybko uskakiwać przed uprzywilejowanym dostawcą.

Dziennikarzowi nie udało się dowiedzieć czegoś więcej od kobiety odbierającej obiad. – Zajmijcie się ważniejszymi sprawami – powiedziała zdenerwowana w kierunku reportera. Całym zdarzeniem oburzony jest burmistrz Andrzej Strzechmiński, sprawie przyjrzy się także komenda wojewódzka. Zapis z monitoringu przekazał  Dziennikowi Bałtyckiemu wiceburmistrz Łeby, Jacek Nowakowski.

[youtube_sc url=http://youtu.be/-qYyIykGnSE]

Mniej zaskoczone postawą policjantów są osoby przebywające częściej w Łebie. Prawdopodobnie to nie jedyny przypadek, gdy funkcjonariusze w czasie pracy oraz wykorzystując służbowe auto załatwiają prywatne sprawy. – Byłem świadkiem sytuacji, gdy dwóch policjantów podjechało do baru z kebabami, stanęło na zakazie i jakby nigdy nic zamówiło sobie jedzenie. Coś chyba jest nie tak? – mówi Mateusz z Lęborka (nazwisko do wiadomości redakcji). Jakie konsekwencje poniosą „policyjni dostawcy” przekonamy się wkrótce.

1 KOMENTARZ

  1. Poproszę piwko i frytki do tego. Swoją droga, wszyscy nabrali wody w usta i nikt nie chce zabrać w tej sprawie głosu. Jak zwykle łeb sprawie ukręcą i dalej powrót do normalności.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.