„Remus” – film, który przynosi światło i dumę

08 sierpnia 2011r. | Drukuj

Nikt z mieszkańców Małkowa nie przypuszczał, że pomysł z kaszubskimi filmami w tak błyskawicznym tempie przyniesie wsi i jej mieszkańcom rozgłos niemal na całe Kaszuby.

W ostatni czwartek na Letni Festiwal Filmów Kaszubskich i o Kaszubach przybyli widzowie już nie tylko z najbliższych miejscowości, ale również z Kartuz, Łubiany, Kolbud, czy Klukowej Huty, skąd przybył radny powiatowy, Wincenty Bronk.

– Miałem sporo obowiązków. Wahałem się do ostatniej chwili, czy jechać. Teraz wiem, że było warto – podsumował przewodniczący Komisji Rewizyjnej kartuskiego starostwa.

fot. j.d.

Bronk jest jednym z tych, który pozytywnie odpowiada na pytania Aleksandra Majkowskiego: „Czy chcesz przenieść zaklętą królewiankę przez głęboką wodę?, Czy chcesz wybawić zapadły zamek? Królewianka jest uosobieniem kaszubskiej mowy, zaś zapadły zamek – ludu i regionalizmu kaszubskiego. Te pytania pięknie zostały wyartykułowane w filmie „Remus” opartym na spektaklu teatralnym zrealizowanym w 1987 roku.

– Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z literaturą kaszubską. Wówczas zostałem zachęcony do sięgnięcia po „Życie i przygody Remusa” Majkowskiego. Byłem urzeczony tą powieścią. Był to czas fascynacji amerykańskim realizmem magicznym. Tymczasem wówczas zrozumiałem, że ten wybitny twórca z Kaszub już w XX-leciu międzywojennym stworzył tak fantastyczne dzieło. Przystąpiłem więc do pisania scenariusza – wspominał reżyser filmu, Krzysztof Gordon, również znakomity aktor związany od lat z Teatrem Wybrzeże.

fot. jd

Film obejrzało w Małkowie około stu osób. Wielu niestety musiało się zadowolić odległym miejscem w drugiej sali. Wszyscy jednak w ogromnym skupieniu odbierali przygody Remusa, który w tym filmie, opartym na pierwszym tomie dzieła Majkowskiego, dojrzewał do świadomości, jak wielkimi wartościami są nasza mowa i dzieje. Z tą wiedzą wyruszył wreszcie w podróż i niósł ją na krańce kaszubskiej ziemi rozpalając skry ormuzdowe, czyli roznosząc światło wiedzy o nas samych. Nikt z zebranych nie miał tego dnia wątpliwości, że słynne pytania, postawione w powieści i filmie przez pana Józwa, obecnie zyskały wręcz na aktualności.

– Czytałem to dzieło już kilka razy. Dziś mam radość szczególną uścisnąć Pańską dłoń i osobiście złożyć podziękowanie – zwrócił się do reżysera filmu Marek Serkowski, od lat podkreślający swój zachwyt dziełem. Jako potwierdzenie tego faktu z marszu zarecytował fragment powieści oraz swój wiersz gloryfikujący idee Remusa sytuując je we współczesnych realiach stanu kaszubszczyzny.

fot. jd

 Znakomicie ten stan zdefiniował redaktor Edmund Szczesiak odnosząc się do czasu akcji powieści Majkowskiego, czyli zaboru pruskiego. Przytaczając wypowiedzi noblistów stwierdził, że kaszubszczyzny nie była w stanie zniszczyć germanizacja, ani inne wrogie systemy. Niestety, paradoksalnie uczynić to może globalizacja. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem, aczkolwiek obserwujemy też współcześnie wiele zjawisk bardzo przychylnych remusowym ideom.

– Oglądałem ten film podczas pierwszej telewizyjnej. Było to w czasie żałoby narodowej po tragedii samolotu w Lesie Kabackim. Oglądalność spektaklu była ogromna. Po raz wtóry widziałem go na jednym ze spływów kajakowych śladami Remusa. Dzisiaj widziałem go po raz trzeci. Za każdym razem jest to dla mnie wydarzenie i odkrywanie nowych treści w znakomitej adaptacji filmowej pana Gordona – mówił redaktor Szczesiak, znakomity dziennikarz i reportażysta, obecnie naczelny miesięcznika „Pomerania”.

Redaktor Szczesiak jest też autorem wielu książek, w tym „Małej odysei śladami Remusa”, w której opisał swoje peregrynacje śladem miejsc opisanych w powieści. Niewątpliwie jest jednym z najlepszym znawców dzieła.

Do nich na pewno zaliczyć należy też Felicję Baska – Borzyszkowską, która przyjechała specjalnie z Łubiany.

– Miłość do tej książki przekazał mi dziadek. Mogę powiedzieć, że moje życie jest ciągle z nią związane. Od lat też zapoznaję z nią moich uczniów, zwłaszcza Kaszubskiego Liceum Ogólnokształcącego w Brusach. Obecnie nawet mogę powiedzieć, że również mam, tak jak Remus, nieco skażoną mowę – powiedziała nauczycielka i zasłużona działaczka Zrzeszenia Kaszubsko – Pomorskiego, której przebyta choroba, a także trudne doświadczenia życiowe, skutkowały częściowym uszkodzeniem aparatu mowy.

fot. jd

Romana Burand z kolei, na co dzień mieszkająca w Berlinie i znająca pięć języków, dotychczas nie znała dzieła Majkowskiego. Przybyła na Kaszuby w poszukiwaniu własnych korzeni.

– Po obejrzeniu filmu czuję dumę, że jestem z pochodzenia Kaszubką – uznała.

Te i inne refleksje podnoszone były jeszcze długo, aż do bardzo już późnych godzin nocnych. Tradycyjnie już, podczas posiłku przygotowanego przez gospodynie z Małkowa, wykonano pamiątkowe zdjęcia. Wszystkich zgodnie podkreślali zadowolenie z poznania filmu Remus, jak również z faktu, że już w kolejny czwartek będzie czeka ich kolejna atrakcja, czyli „Krokowa – moja miłość” oraz „Dar Adampola”. Gościem będzie reżyser filmu Krzysztof Wójcicki. Obecność sygnalizuje też jeden z bohaterów filmu, hrabia Ulrich von Krockow.

(jd)


Opublikowano w: Rodnô ZemiaWiadomości
Tagi: , , , , ,

Zapraszamy ponownie na www.gazetakaszubska.pl
Kontakt: [email protected]


Warning: Use of undefined constant rand - assumed 'rand' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/umedia/domains/gazetakaszubska.pl/public_html/wp-content/themes/gk02/functions.php on line 133
Czytaj także

Komentarze do artykułu (dodaj własny »).

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Jeżeli masz ochotę, rozpocznij dyskusję.
Skorzystaj z formularza znajdującego się poniżej.

Dodaj komentarz